
Wyobraźnia to wielka moc, ale trzeba z nią postępować ostrożnie i szczerze. Wtedy odwdzięczy się ona w najlepszy możliwy sposób.
Odkąd pamiętam, żyłem w dwóch światach – jednym, tym bardziej przyziemnym i czasem nie aż tak kolorowym; oraz drugim – wypełnionym książkami, baśniami i przygodami z wszystkich epok i stron świata. Niesamowitość objawiała się w najmniejszych detalach. Bohaterowie zawsze mieli na sobie wysłużone ubrania, schodzone, ale wygodne, buty, bukłaki, sakwy i sakiewki oraz – a może przede wszystkim – kapelusze.
Kiedy dorosłem wydawało mi się, że moja pasją są w głównej mierze książki i historia. Ale moja wyobraźnia nie próżnowała i pchnęła mnie w objęcia mojej przeszłości. I w ten sposób zakochałem się w skórze. Wszystkie wcześniejsze młodzieńcze przygody znów zaczęły skrzypieć i chrzęścić, a czasem nawet pachnieć. Pochodzę z miasta, gdzie przemysł garbarski i skórzany stanowiły podstawę względnego dobrobytu mieszkańców. Geny bardzo szybko dały o sobie znać i ja też dałem się wciągnąć. A kiedy uszyłem pierwszy kapelusz, bardzo szybko zrozumiałem, że to właśnie jest sposób, by znów połączyć te dwa światy i znów poczuć się jak dziecko.
Bardzo szybko zauważyłem, że nie jestem w tym sam, że są ludzie, którzy nie boją się dać wolności swojej wyobraźni i użyć jej by ubarwić swoją codzienność. Szycie skórzanych akcesoriów dla nich jest niesamowitą przyjemnością.
A może i Ty jesteś taką osobą? Zapytaj mnie, co mogę dla Ciebie uszyć...
